O MNIE

Cześć!

Mam na imię Jadzia. Jestem matką, żoną i kucharką (bardzo niedoskonałą). Tak przynajmniej o sobie myślę. Pewnie mąż i córeczka nie do końca by się z tym zgodzili. Ale wiadomo, że mąż - jak to mąż - powie Ci, że jesteś świetna i piękna. Choć Ty wyglądasz jak siedem nieszczęść, czujesz się wyjątkowo nie atrakcyjnie i masz wrażenie, jakby przejechało po Tobie sto słoni (a czasem nawet z tysiąc). Jesteś zmęczona i niewyspana, do tego obiad się przypala, ziemniaki znów rozgotowane, dziecko się wydziera, Ciebie nerwica bierze i nie wiesz już do czego ręce włożyć! Masz ochotę krzyczeć z wściekłości lub wyjść trzaskając drzwiami. Ale znów zaciskasz zęby, robisz dobrą minę do złej gry i tak leci dzień za dniem. A jeszcze nie masz komu się wyżalić, bo jesteś nowa w tym wielkim mieście i nikogo nie znasz. Całe dnie tylko z córką gadasz, ale co ona może Ci odpowiedzieć poza "dada" i "nenene", bo dopiero roczek jej stuknął.

Ale mimo wszystko jestem szczęśliwą żoną i matką, tylko czasem fajnie jest sobie ponarzekać, prawda?

Jestem mężatką od 2011 r. W zeszłym roku była to wyjątkowa rocznica, bo po raz pierwszy świętowaliśmy ją we trójkę - w marcu 2015 r. przyszła na świat nasza długo wyczekiwana Izunia. Nasz mały aniołek, który czasem tak denerwuje mamusię. Ale gdy się patrzę na tą uśmiechniętą małą buźkę, to cała złość przechodzi. Która z matek tego nie zna?

Od 6-ciu lat mieszkam w Irlandii, mąż trochę dłużej. Musiałam przyjechać aż tutaj, żeby go poznać, choć w Polsce mieszkaliśmy zaledwie 5 km od siebie. Pod koniec września przeprowadziliśmy się z Droghedy niedaleko Dublina do wielkiego Limericku. I na razie staram się przyzwyczaić do życia w wielkim mieście. Chociaż mieszkamy poza miastem i tak po byle rzecz trzeba się pchać przez korki, przez światła, przez tłumy.

Obecnie nie pracuję, tylko "siedzę" w domu z dzieckiem. W Polsce byłam księgową, a tutaj w Irlandii pracowałam w sklepie. Napisałam, że jestem kucharką, ale kucharką tylko w domu i to tak bardzo niedoskonałą, że nie chcielibyście znać moich przepisów :)

Niedawno odkryłam, że poza pasją pisania, uwielbiam też robić zdjęcia, szczególnie swojemu dziecku. Chciałabym zostać w niedalekiej przyszłości profesjonalnym fotografem dziecięcym, więc zrobiłam już ku temu marzeniu pierwszy krok i chodzę na kurs fotografii. Efekty mojej nauki możecie zobaczyć w etykiecie "Fotografia".

Jeśli jesteś ciekawa/ciekawy, jak ułoży się nasze życie w tym wielkim mieście, to zapraszam do odwiedzin.

Polub mnie na Facebooku

Obserwuj mnie